T ę s k n i e..
Za Twoimi wielkimi uszami, które podobno w
dzieciństwie Ci wyciągnęłam. Za Twoim pięknym uśmiechem, który był ozdobą
pulchnej buzi. Wyglądałaś wtedy tak pięknie i radośnie. Za oczami, które z taką
ciekawością spoglądały na świat. Za moim bieganiem schodami w górę, kiedy tylko
najdzie mnie ochota. A wiesz, że nie
robiłam tego od ponad czterech lat? Nie
do uwierzenia, prawda? Niegdyś to było moim rytuałem kilka razy dziennie.
Za naszą miłością; babci do wnuczki i
wnuczki do babci. Niejednokrotnie miałyśmy całkiem inne zdanie, które zbyt
głośno wypowiadałyśmy, ale których już kilka minut później nie pamiętałyśmy.
Za Twoimi czułymi słowami, radami i oparciem, które miałam w Tobie. Potrafiłaś mnie zrozumieć i pocieszyć. Potrafiłaś schronić mnie w swoim mieszkaniu i pozwolić przeczekać najgorsze burze atmosferyczne i życiowe.
Za Twoimi czułymi słowami, radami i oparciem, które miałam w Tobie. Potrafiłaś mnie zrozumieć i pocieszyć. Potrafiłaś schronić mnie w swoim mieszkaniu i pozwolić przeczekać najgorsze burze atmosferyczne i życiowe.
T ę s k n i e..
…ale tej tęsknoty nie zastąpi Twoja nagła obecność, bo duchy nie potrafią materializować się na zawołanie, przytulać i całować..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz