''Pachniało mi dziś Tobą. Twoją obecnością. Tym, że jesteś i nie znikałeś. O starych dniach, kiedy byłeś tylko ty. Pachniało mi dziś Tobą. Może to ten szampon. Mój lub Twój. Byliśmy tylko my. Pachniało mi dzisiaj Tobą. Pachniało mi dzisiaj nami.
- Patrick Süskind."
Przymykając powieki widziała zawsze tylko Jego. Oczy, w których za każdym razem tonęła, a które przekazywały tak wiele. Bezpieczeństwo. Troskę. Wiarę. Nadzieję. Zalążek miłości. Pieprzyk, który uwielbiała do szaleństwa w kształcie koniczynki. Usta, które składały słodkie pocałunki na jej ustach; które obiecywały tak wiele. Widziała Jego.
Przymykając powieki widziała Mężczyznę, który wywrócił jej świat do góry nogami; który wstrząsnął nią, pokazując prawdziwą bliskość. Za każdym razem przymykając powieki widziała coś jeszcze - ich. Jego i samą siebie. Splecione dłonie, splecione ciało, splecione serce i splecione drogi życia. Widziała ich przyszłość, w której byli razem. W której kroczyli, jako para. Przyjaciele. Partnerzy.
Przymykając powieki, wzdychała z radości i szczęścia, które wypełniało jej serce, bo to właśnie On napełniał jej serce wszystkim. Napełniał je dobrocią. Miłością. Troską. Szczęściem. Radością. Napełniał je bliskością. Obecnością, ale również tęsknotą, kiedy tylko znikał jej z zasięgu wzroku. Kiedy tylko Jego zapach tracił na intensywności. Przymykając powieki uświadamiała sobie, że stał się początkiem i końcem..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz